A może suplement?

A może suplement?

W ostatnich tygodniach dużo rozmawiam ze znajomymi o suplementach. Zaczęło się od artykułu w lokalnej gazecie, który sugerował, że dieta rozwijającego się dziecka jest bardzo trudna do zbilansowania, wobec tego warto sięgnąć po suplementy w formie cukierków, lizaczków lub żelków. Na Facebooku wyświetlił mi się post, jakoby żywność w dzisiejszych czasach była tak wyjałowiona, że suplementy są jedynym i słusznym rozwiązaniem. Do tego doszły moje własne obserwacje bliższych i dalszych znajomych. Temat nie jest taki prosty, jakby się mogło wydawać.

Coraz więcej osób bierze suplementy. Mamy tabletkę na koncentrację, piękną skórę, odporność, odchudzanie, oczyszczanie organizmu i mogłabym tak jeszcze długo wymieniać. Bardzo często idziemy do apteki i wybieramy preparat na podstawie reklamy, którą zobaczyliśmy w telewizji. Jest także duża szansa, że wybierzemy coś za radą koleżanki albo osoby z forum internetowego.
A ja się pytam, gdzie konsultacja z lekarzem? Gdzie są wyniki badań, na podstawie których możemy stwierdzić czy my albo nasze dziecko ma jakiekolwiek niedobory? Czy biorąc suplement lub podając go dziecku (może to być także osoba starsza) zastanawialiście się, jaką drogę przebywa on w organizmie oraz w jakie reakcje wchodzi? Może on nasilać lub osłabiać działanie leków. Może wystąpić reakcja alergiczna lub fotoalergiczna. Pozostaje także temat hiperwitaminozy, czyli zespołu objawów wywołanych nadmiarem określonej witaminy. Często do hiperwitaminozy dochodzi właśnie wskutek bezmyślnego brania suplementów.

Pozostaje jeszcze jeden aspekt, dla mnie osobiście dość istotny. Sprawdziłam w wyszukiwarce skład 5 przypadkowych preparatów dla dzieci, których reklamy widziałam w telewizji. Wszystkie miały na pierwszym miejscu syrop glukozowy, a na drugim cukier. I w tym momencie się pytam: Serio? To chcemy dawać naszym dzieciom, żeby dobrze się rozwijały i były odporne na choroby?!?!

Mimo wszystko uważam, że suplementy są potrzebne. Jeżeli z jakiegoś powodu występują niedobory (potwierdzone wynikami badań), warto wprowadzić przemyślaną suplementację. Jeśli ktoś nie spożywa np. mięsa lub ryb, niech zastanowi się, czego może brakować w jego diecie. Najlepiej udać się do specjalisty i podzielić się swoimi wątpliwościami. Jeśli nie chcemy iść do lekarza, to zawsze można zgłosić się do dietetyka, który przeprowadzi z nami dokładny wywiad żywieniowy, przeanalizuje naszą dietę i wychwyci, co należałoby włączyć do codziennego żywienia. No i przede wszystkim zawsze warto czytać skład, aby uniknąć zbędnych dodatków.

Podsumowując, nie jestem przeciwnikiem suplementów. Jestem zwolennikiem ich rozsądnego stosowania.



4 thoughts on “A może suplement?”

  • Dzieci nie mam, ale czasami zastanawiam się, czy sama nie przesadzam z suplementami. Biorę biotynę (zalecona przez dietetyka) i magnez, którego nie konsultowałam . Mam problemy ze skurczami, ograniczyłam mocno kawę z tego powodu. Ale skład wygląda dobrze, magnez jest na pierwszym miejscu 🙂

  • I ja się tutaj z Tobą doskonale zgadzam. Sama ostatnio przypadkiem trafiłam na kilka artykułów z tej serii i zaczęłam się zastanawiać czy aby na pewno moje dziecko nie powinno czegoś dodatkowo przyjmować. Jaki był mój pierwszy krok? Zapisanie nas do lekarza, by ten skierował na badania. Nie podam dziecku ani leków ani suplementów w ciemno. Chcę najpierw wiedzieć czego faktycznie ten mały organizm potrzebuje.,.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *