Nie zgadzam się! 3 irytujące zdania dotyczące odżywiania dzieci.

Nie zgadzam się! 3 irytujące zdania dotyczące odżywiania dzieci.

Odkąd zostaliśmy rodzicami, wokół nas zaczęli kręcić się sami specjaliści. Pewnie byli oni w naszym otoczeniu wcześniej, ale teraz postanowili oni zabrać głos i skomentować większość decyzji, które podejmujemy  w kwestii naszego dziecka. A ja bym chciała powiedzieć przede wszystkim, że nie zgadzam się z ich opiniami i dla wszystkich byłoby lepiej, aby po prostu zachowali je dla siebie! Niestety to nie tylko mój problem. Otoczenie wielu rodziców jest bezlitosne i nie wiem dlaczego, ale z góry przyjmuje, że mama i tata to raczej się nie znają i trzeba im oznajmić, że źle robią.

„Jeśli Twoje dziecko nie będzie jadło słodyczy, nie odnajdzie się w społeczeństwie!”

Świadomość korzyści płynących ze zdrowego odżywiania pozwala nam stopniowo i cierpliwie wprowadzać Maję głównie w świat roślin, z małymi odstępstwami na żywność pochodzenia zwierzęcego. Mamy to szczęście, że jest ona chętna na poznawanie wszystkiego dotyczącego żywności, czasami nawet obserwowania jak powstaje „od ziarenka aż do zerwania dojrzałego warzywa/owocu”. Do niczego nie zmuszamy. Mamy możliwości takie jak własny ogród, moją wiedzę dotyczącą żywienia oraz wsparcie taty Majki, za które mogę być tylko wdzięczna. I zamierzam wykorzystać je w 100% w kształtowaniu nawyków żywieniowych, poznawaniu natury i dobrej zabawie, która przecież też jest elementem edukacji zdrowotnej dzieci.

Dobre, urozmaicone i zbilansowane odżywianie to nie jest fanaberia, choć większość ludzi tak to niestety postrzega.

No i jeszcze jedno moje małe przemyślenie. W dzisiejszych czasach Instagram i inne platformy społecznościowe są zalewane zdjęciami potraw przygotowanymi z wartościowych, nieprzetworzonych produktów. Wraca także moda na spędzanie czasu w gospodarstwach agroturystycznych serwujących domową żywność, w większości z tego, co rośnie obok w ogrodzie. W każdym mieście pojawiają się restauracje, które zwracają uwagę na jakość serwowanych produktów i rozszerzają menu o dania wegetariańskie czy wegańskie. Uważam, że nasze dziecko, jeśli będzie chciało nadal praktykować dobre nawyki żywieniowe wyniesione z domu, gdzieś tam jednak znajdzie swoje miejsce na Ziemi!

Zapominamy też o ważnym słowie, jakim jest UMIAR. Nie neguję całkowicie słodyczy w diecie dzieci. Uważamy z mężem, że należy je podawać dopiero w okolicy 2-3 roku życia, a nawet i później, ale bardzo rzadko i jak najwyższej jakości. Ponadto słodycze nie powinny być lekarstwem na smutki i nudę.

„Wszyscy tak robią, więc ja też tak robię”

Zgadzam się, że presja rówieśników przy wyborze produktów spożywczych odgrywa dużą rolę. Nie zgadzam się, jeśli rodzic karmi swoje dziecko żywnością wysoko przetworzoną i usprawiedliwia swoje zachowanie presją społeczeństwa. Bardzo przepraszam, ale wszyscy „dobrze radzący” nie stoją przy Tobie i nie wkładają za Ciebie produktów pełnych cukru czy wzmacniaczy smaku do ust dziecka. Mamy szczęście żyć w czasach, w których dostęp do wiedzy jest bardzo duży! Co prawda w internecie oprócz fachowej wiedzy można znaleźć zupełne bzdury. Z reguły te drugie są niestety o wiele łatwiej dostępne i bardziej reklamowane. Jednak dostęp do specjalistów już nie jest aż tak bardzo trudny! Wielu z nich udostępnia bardzo wartościowe treści w sieci, więc nawet nie ma konieczności wizyty w przychodniach czy gabinetach. Schemat żywienia niemowląt można „wygooglować” w kilka sekund! Wytyczne dotyczące żywienia np. poradnik „1000 pierwszych dni” otrzymuje większość rodziców w wyprawce ze szpitala. Nawet jeśli do nie dostaną, to bardzo łatwo go przeczytać w Internecie (https://1000dni.pl/). Między innymi dowiecie się z niego, że dziecko to nie mały dorosły. Uważam, że chwalenie się, że 7-miesięczne dziecko zjadło smażonego kotleta schabowego czy kebab jest co najmniej nie na miejscu. Jest to bowiem działanie na szkodę zdrowia dziecka i mam wrażenie, że bardziej jest to stosowane dla „uciechy” rodziców i przyklaskującej temu rodziny.

„Kiedyś tak było i wszyscy jakoś żyją”

To chyba ulubione z serii irytujących zdań, które słyszymy nie tylko my, ale też większość naszych znajomych, którzy w ostatnich latach zostali rodzicami. Wydaje mi się, że kwintesencją tego zdania jest słowo „jakoś”. Bo jaka jest jakość życia dzieci, gdy dane są okrutne — polskie młode pokolenie tyje najszybciej w Europie! A to nie jest informacja z ostatniej chwili tylko dane, które od dawna są ogólnie dostępne. Jest to wynik, do którego przyczyniają się długoletnie złe nawyki żywieniowe całych rodzin oraz obniżenie statusu aktywności fizycznej, szczególnie tej wynikającej z naturalnej potrzeby dzieci do poznawania świata. Bo większość dzieci poznaje świat, patrząc w ekran tabletu, telefonu lub komputera. I tu pojawia się paradoks!

Dlaczego pozwalamy dzieciom na rozszerzanie wiedzy za pomocą najnowszych technologii, jednocześnie stosując zasady żywieniowe sprzed 30-50 lat?!

Świat poszedł naprzód nie tylko w zakresie elektroniki. Zalecenia żywieniowe również się zmieniają. Zmiany te są wprowadzane na podstawie wyników badań naukowych, a nie czyjegoś „widzimisię”. Dla przykładu — w ostatnim czasie pojawiły się bardzo ważne zalecenia odnoszące się do spożywania soków. Nie powinny one być częścią diety niemowlaka. Jeśli chodzi o starsze dzieci, wytyczne również są bardzo restrykcyjne (dzieci w wieku 1-3 lat: 120 ml/dobę, 4-6 lat 180 ml/dobę, powyżej 6: 250 ml/dobę). Dzieci powinny być zachęcane do spożywania całych owoców, a nie tylko produktów owocowych. Skoro istnieją takie zalecenia to dlaczego z nich nie korzystać. Dając dziecku do picia wodę, nie tylko dbamy o jego zdrowe nawyki żywieniowe, ale także ograniczamy ryzyko powstania próchnicy.

Dajmy rodzicom decydować o tym, co chcą przekazywać swojemu dziecku i jaki świat chcą mu pokazać. Jeśli pytają, możemy doradzić. Tylko w przypadku, jeśli sami proszą o radę. Uważam, że zdrowe i zbilansowane odżywianie stanowi dużą część życia. Od niego zależy nasze samopoczucie i jednocześnie jakość życia. Jeśli ktoś uważa inaczej, jego sprawa. Każdy ma prawo do własnych decyzji. Niech jednak będzie świadomy, że w czasach, gdy wysoko przetworzona żywność osiąga szczyt popularności, opieranie diety dziecka na produktach typu fast food, wiąże się z ogromnymi konsekwencjami zdrowotnymi. Nadwaga, otyłość, cukrzyca typu drugiego, nadciśnienie tętnicze czy zbyt duże obciążenie narządów wewnętrznych związane z nieprawidłową masą ciała mogą się stać realnym problemem, z którym będzie musiało się zmierzyć nasze dziecko i my.

A Wy z jakimi teoriami dotyczącymi odżywiania dzieci, musicie się zmagać na co dzień? Zawsze warto mieć nadzieję, że ten problem nie dotyczy tylko nas. Wsparcie w takich sprawach, czy raczej potwierdzenie naszych pozytywnych działań, dla rodziców jest na wagę złota. Zapraszam Was do wyrażania swojego zdania na ten temat w komentarzu!

Nie zapominajcie też o naszej akcji WA(RZ)NIAKI! Jeśli Wasze dzieci jedzą warzywa i owoce, pochwalcie się tym na Instagramie lub Facebooku oznaczając zdjęcie #warzniaki.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *